Facebook
Facebook
Es untersutzen uns

Joannici w Polsce - Esej Ks. von Spankerena

KS. GISBERT VON SPANKEREN

Kim są joannici? To pytanie z pewnością stawiają nie tylko Polacy, ale również Niemcy, mimo że chodzi o największe w Niemczech ewangelickie dzieło pomocy. Jeśli mam być szczery, to na początku lat osiemdziesiątych 20. stulecia, będąc studentem teologii, niewiele wiedziałem na temat joannitów. Właściwie to Polacy utorowali mi drogę do joannitów w Niemczech. Jako studenci, zamieszkujący w ewangelickim akademiku imienia Hansa Iwanda przy uniwersytecie w Bonn, mieliśmy sposobność spotykania się z polskimi profesorami, którzy gościli u nas w ramach partnerskich kontaktów pomiędzy Chrześcijańską Akademią Teologiczną w Warszawie a Uniwersytetem w Bonn. Na tej płaszczyźnie zrodziło się we mnie zainteresowanie Polską, a szczególnie Kościołem Ewangelicko-Augsburskim. W roku 1981, a zatem w okresie mych studiów, doszło w Polsce do wprowadzenia stanu wojennego przez generała Jaruzelskiego. W tamtym czasie, z powodu narastającego kryzysu gospodarczego, zorganizowaliśmy w Niemczech wielką akcję pomocy Polsce. Pomoc tę nieśli również joannici. W Bonn zaczęto poszukiwać studentów, którzy byliby gotowi pakować paczki i nawiązywać kontakty z osobami potrzebującymi w Polsce wsparcia. Wraz z innymi studentami wziąłem udział w tej akcji.

W czasach wikariatu, w ramach podróSy studyjnej w 1985 roku, po raz pierwszy osobiście pojechałem do Polski. Od tamtej pory fascynuje mnie ten kraj, a jego mieszkańcy i mały Kościół ewangelicki stale na nowo wywiera na mnie ogromne wrażenie. Wkrótce po tym mój ojciec, nota bene joannita, zapytał mnie czy byłbym gotów towarzyszyć mu w transporcie pomocy do Sycowa. Dzięki temu nie tylko po raz kolejny przyjechałem do Polski, mogłem zawiązaćścisły kontakt z ówczesnym duchownym tamtejszej parafii, lecz przede wszystkim dowiedziałem się, kim są joannici i jakich podejmują się zadań.

„Joannici"
Pod tym zbiorczym pojęciem moSemy odnaleźć różnorodne oficjalne działania zakonu. Joannici pojmują siebie jako chrześcijańską organizację pomocy i wchodzą w skład Dzieła Diakonii Kościoła Ewangelickiego Niemiec. Joannici zostali założeni w Jerozolimie ponad 900 lat temu, podczas wypraw krzyżowych do ziemi Świętej. Tam został utworzony zakon reguły joannitów, składający się z mężczyzn różnych nacji, którzy w  wielkim szpitalu opiekowali się rannymi Krzyżowcami i pielgrzymami. Swą nazwę zakon wywodzi od imienia Jana Chrzciciela. W okresie walk z muzułmanami zakon przejął także zadanie ochrony pielgrzymów.

Cel joannitów, mimo obfitującej w przemiany na przestrzeni wieków historii zakonu, pozostał niezmienny: opieka nad chorymi,przyjmowanie słabych, w których napotykamy samego Pana i stawanie w obronie wiary chrześcijańskiej. W następstwie Reformacji zakon podzielił się na dwie odnogi: rzymskokatolicką - maltańczyków i ewangelicką - joannitów.

Joannici z kolei gromadzą się w następujących odgałęzieniach: brytyjskim, niderlandzkim, szwedzkim i niemieckim, tzw. Baliwacie Brandenburskim Rycerskiego Zakonu Szpitalników Świętego Jana Jerozolimskiego. Baliwat Brandenburski jest wspierany przez 23 towarzystwa (z około 3800. członków) nie tylko z Niemiec, lecz również z Finlandii, Francji, Austrii, Szwajcarii i z Węgier. Towarzystwa te działają regionalnie.

Dziś zakon ten zjednoczony pod ośmioramiennym krzyżem, symbolizującym osiem błogosławieństw z Kazania na górze, zrzesza 50 000 członków w 150 krajach i ponad pół miliona zatrudnionych współpracowników i wolontariuszy, wspieranych przez miliony indywidualnych protektorów. Joannici pełnią służbę ratowniczą, niosą wsparcie w ramach społeczności pomocy, pomagają w szpitalach, hospicjach, domach starców, przedszkolach i ośrodkach medycznych. W ten sposób troszczą się o chorych i starych ludzi, ale i o dzieci, przede wszystkim o ludzi w biedzie. Angażują się w kształcenie ludności w zakresie udzielania pierwszej pomocy, szczególnie podczas humanitarnych interwencji, w przypadku wielkich katastrof.
        
W Niemczech w ramach zakonu joannitów działają trzy struktury: Die Johanniter-Unfall-Hilfe (JUH - Joannicka Pomoc Wypadkowa) jest największą agendą  zakonu. W mniej więcej 300 okręgowych i  miejscowych związkach gromadzi w służbie około 30 tys. członków, z czego 2/3 wykonuje swą służbę społecznie. Do tego należy dodać 1,4 miliona członków, wspierających podejmowane inicjatywy. Do zadań JUH należy nauczanie laików w zakresie udzielania pierwszej pomocy, kształcenie sanitariuszy, wdrażanie dzieci i młodzieży w służbę sanitarną, a także prowadzenie ponad 100 własnych przedszkoli, wspieranie chorych, upośledzonych, organizowanie transportów pomocy w zakresie ratownictwa, międzynarodowej pomocy w katastrofach, mobilnej służby pomocy socjalnej, dostaw posiłków do domu, prowadzenie telefonu zaufania i innych. W Niemczech wspomniane związki i JUH zarządzają dziesięcioma szpitalami (2500 łóżek) i 45 domami starców (4320 miejsc), uczestniczą w budowie dalszych dziesięciu szpitali i klinik dziennego pobytu. Służbę bliźniemu realizuje także Johanniter-Hilfsgemenschaft (Joannickie Dzieło Pomocy) wraz z 4600. członkami pracującymi społecznie w szpitalach,  w przedszkolach i hospicjach oraz opiekującymi się osobami starszymi. Johanniter-Hilfsgemenschaft współpracuje przy tym z innymi regułami zakonnymi i parafiami, z Diakonią, wszędzie tam, gdzie ludzie znajdują się w osobistej i socjalnej potrzebie.

Johanniter-Schwesternschaft (Joannicka Organizacja Pielęgniarek) wraz z 500 pielęgniarkami (w tym 300 czynnymi) działa na terenie szpitali należących do zakonu. Dla ich kształcenia powołano kilka szkół pielęgniarskich o łącznej liczbie 110 miejsc edukacyjnych. Powróćmy jednak do transportów pomocykierowanych do Polski i mego spotkania tam z joannitami.

Organizując transport najpierw naleSało nawiązać kontakt z ewangelickimi parafiami i ich księżmi, by dowiedzieć się, jaka pomoc będzie im szczególnie niezbędna. Następnie należało zgromadzić potrzebne produkty. Ponieważ nie posiadaliśmy wiele pieniędzy, transporty organizowaliśmy poprzez zbiórki. Sponsorami były osoby prywatne, firmy, instytucje, fundacje. Zbierano produkty żywnościowe, odzież, urządzenia medyczne aż po niezbędne wyposaSenie szpitali, czy farby do odnawiania kościołów, materiały biurowe i wiele innych. Przygotowując kolejne transporty gromadzono te towary w prywatnych garażach, ale i w wielkich halach.
    
Także nasza plebania przeobraziła się w wielki magazyn, w którym gromadzono, sortowano i pakowano. Bardzo chętnie pomagali w tych czynnościach parafianie. Wspólnie z JUH zorganizowałem wśród lekarzy naszego regionu wielką zbiórkę lekarstw. Dzięki dwom aptekarzom lekarstwa te zostały posegregowane i przygotowane do przesyłki. Innym razem otrzymaliśmy wsparcie od szpitali, łącznie z łóżkami dla przewlekle chorych i innymi akcesoriami. Po ponownym zjednoczeniu Niemiec, można było odzyskać i przekazać Polakom wiele sprzętów medycznych po NVA (Nationale Volksarmee - Narodowej Armii byłego NRD).

Pozostawało jedynie znaleźć odpowiedni transport i go załadować. Wielokrotnie były to prywatne samochody osobowe, mikrobusy, a takSe tiry, często udostępniane darmowo przez różne firmy. Potem nadchodził dzień podróży, która przebiegała inaczej niż w przypadku urlopu. Do momentu upadku komunizmu trzeba było pokonać dwie granice, co czasami było bezproblemowe, ale nierzadko, dla niejednego kierowcy transportu pomocy, stawało się niekończącą próbą cierpliwości.
    
W takich sytuacjach stale na nowo pojawiało się pytanie: właściwe dlaczego się tym zajmuję? Odpowiedź na moje pytanie stanowiło radosne oczekiwanie na nasz przyjazd, serdeczne przyjęcie i to niezaleSnie od miejsca, do którego przybyliśmy. Po każdej akcji powracałem do domu wzbogacony. Zawoziłem wiele dóbr materialnych dla polskich parafii i szpitali, w ten sposób choć odrobinę niwelując niedostatek czy istniejące braki, a w zamian zostawałem obdarowany serdecznością, twartością, wartościową, pełną miłości gościnnością. Zawsze będę wspominał owe spotkania pełen wdzięczności.

Pomoc joannitów dla Polski ma swe korzenie w latach pięćdziesiątych XX wieku, z punktem ciężkości przypadającym na lata 80. oraz 90. i wynika z poczucia odpowiedzialności uciekinierów i przesiedleńców za swoją byłą ojczyznę. Z więzi z dawną ojczyzną zrodziła się odpowiedzialność za teraźniejszość i za ludzi znajdujących się w biedzie. To odpowiada celowi zakonu, wspierania zaangażowania na rzecz ludzi będących w nędzy (co stanowi nawiązanie do oczekiwania naszego Mistrza - Mt 25) i jest zadaniem wypływającym z naszej chrześcijańskiej wiary. Nie tylko pomoc materialna, ale pielęgnowanie kontaktów, słuSba odwiedzinowa wśród małych ewangelickich parafii i ich wiernych, znajdowała się i jeszcze dziś znajduje się na pierwszym miejscu angaSowania się niemieckich joannitów w akcje pomocy na terenie Polski.
    
Trudno ująć za pomocą liczb materialny wkład akcji pączkowej i dwóch tysięcy transportów. W latach 80. i 90. były transportowane lub przesłane do   Polski towary wartości około 60. milionów euro. Znacznie ważniejszy od ilościowej prezentacji niesionej pomocy jest jednak jej wymiar polityczny, czego w ogóle nie planowano przystępując do akcji diakonicznej pomocy. Z pewnością owe działania przyczyniły się do tego, że po latach historii, naznaczonej cierpieniem, powstał most pomiędzy Niemcami a Polską oraz nowy rozdział we wzajemnych stosunkach między naszymi narodami i to na tle jednoczącej się Europy.

Z tych transportów rozwinęły się rozmaite trasy koncertowe, natomiast dzięki osobistym kontaktom - partnerstwo pomiędzy Diecezją Cieszyńską Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego w Polsce a Ewangelickim Okręgiem Kościelnym San der Agger w Nadrenii-Westfalii, do którego to okręgu należy również moja parafia. Po załamaniu się systemu komunistycznego i przeobrażeniach gospodarczych w Polsce wraz z polskimi partnerami próbujemy wspólnie angażować się w niesienie pomocy potrzebującym.

Tak zrodziła się w latach 90. myśl założenia stacji socjalnej joannitów, która zajmowałaby się opieką nad starymi i chorymi w ich domach. Tu pomocną okazała się idea ambulatoryjnej opieki. W 1993 roku, podczas uroczystego nabożeństwa zainicjowano działalność dwóch pierwszych stacji. Obecnie istnieją już 23 stacje służby bliźniemu. Do tego naleSy dodać 8 wypożyczalni sprzętu rehabilitacyjnego, np.: aparatury pomocy chorym, w szczególności obłoSnie chorym,wózków inwalidzkich itd. Poszczególne ośrodki bardzo ściśle współpracują z niemieckimi związkami joannitów lub JUH. W Polsce partnerami, w zależności od regionu, są ewangelickie parafie, niemieckie stowarzyszenia bądź poszczególne gminy. Pomyślna praca joannitów jest możliwa dzięki dobrym kontaktom z władzami i przedstawicielami służby zdrowia.

Poprzez fakt, iż wszyscy pacjenci niezależnie od wyznania i narodowości są traktowani na równi, joannickie stacje pomocy znalazły szeroką akceptację społeczną, mając tym samym swój wkład w proces porozumienia między Niemcami  i Polakami. Kształcąc pielęgniarki, w ramach programu wymiany, również korzystano z ośrodków joannickich w Niemczech. Jako wyjątkowa jawić się będzie się stacja socjalna w Słońsku [dawn. Sonnenburg – przyp. red.], nawiązująca do kilkuwiekowej tradycji joannitów, którzy rezydowali tam do roku 1945. W Słupsku, w ramach stacji socjalnej, powstała 20-osobowa grupa pomocy, z której dziesięć osób zajmuje się kształceniem w zakresie udzielania pierwszej pomocy, w ten sposób wnosząc swój wkład w przekazywanie idei niesienia pomocy bliźniemu w jego potrzebie.

Szczególnie ścisła współpraca pomiędzy joannitami a Kościołem Ewangelicko-Augsburskim mogła zostać nawiązana na terenie diecezji mazurskiej w 1997 roku, kiedy to ks. Janusz Jagucki został duchowym opiekunem JUH. Jego następcą jest ks. Paweł Hause. W 1999 roku ks. Andrzej Fober i bp Ryszard Borski zostali przyjęci do zakonu,jako pierwsi rycerze honorowi. W ten sposób wzajemne relacje między joannitami a Polską zostały jeszcze bardziej zacieśnione.  W 1998 utworzono Fundację Joannitów w Polsce, a w 2004 roku Stowarzyszenie Joannickie Dzieło Pomocy. Obydwie organizacje, w ścisłej współpracy z Kościołem   ewangelickim i innymi partnerami, pragną podejmować idee zakonu, wspomagać jego różnorodne aktywności i realizować je w przyszłości.

Z zaciekawieniem możemy oczekiwać rozwoju tego przedsięwzięcia, gdyż również w stosunku do przyszłości adekwatne wydaje się stwierdzenie założyciela
zakonu, Mistrza Gerarda, wypowiedziane w XII stuleciu:

„Nasze braterstwo będzie nieprzemijające,
gdyż grunt, na którym ono się zakorzenia,
to nędza świata i ponieważ Bóg tak chce,
zawsze będą ludzie, gotowi do pracy,
by zmniejszać cierpienie, nędzę czyniąc znośniejszą".

                                                 
(tłum. z j. niemieckiego ks. Adrian Korczago)
Tekst pochodzi z: J.Below, M.Legendź, A.Korczago (red.) „Misja. Muzyka. Mazury. Księga Pamiątkowa z okazji 60. Urodzin Biskupa Kościoła Janusza Jaguckiego”, Wydawnictwo Augustana, Bielsko-Biała 2007, s. 101-106 i został udostępniony Stowarzyszeniu „Joannici Dzieło Pomocy” za zgodą Wydawnictwa Augustana z siedzibą w Bielsku-Białej.