Facebook
Facebook
Partnerzy

Templariusze i Joannici, piątek 13-tego października 1307

Trzynasty października to doskonała okazja by przypomnieć sobie największy skandal prawniczy średniowiecza.
13-tego października 1307, czyli przed 702 laty, przedstawiciele króla Francji, Filipa IV Pięknego, otworzyli, zapieczętowane i datowane na 14 września, pisma zawierające jasne wskazówki, żeby aresztować, niczego wtedy niepodejrzewających, rycerzy zakonu templariuszy. To był początek końca jednej z najpotężniejszych i najbogatszych organizacji tamtych czasów. Następnym etapem były procesy pokazowe, wymuszone zeznania domniemanych, lecz w żadnym wypadku niepotwierdzonych, czynów, odwoływanie zeznań oraz śmierć, będąca skutkiem tortur oraz na stosach. Zarzuty obejmowały: herezję, bluźnierstwo, sodomię oraz praktykowanie magii. W rzeczywistości chodziło jednak o władzę i bogactwo zakonu templariuszy. Papież Klemens V, początkowo wstrząśnięty postępowaniem francuskiego monarchy, musiał się w ostateczności ugiąć przed jego władzą, przemocą oraz chciwością. 12 marca 1312, podczas soboru w Vienne, dokonał kasaty zakonu bullą „Vox in excelso”. Dramat zakończył się 18 marca 1314 roku wraz ze śmiercią ostatniego wielkiego mistrza zakonu, Jakuba de Molay, oraz mistrza Normandii, Geofreya de Charnay, na stosach Ile de la Cite, w okolicy katedry Notre-Dame w Paryżu, po tym jak odwołali oni swoje, wymuszone przez tortury, zeznania.
 
Zgodnie z wolą papieża majątek i posiadłości rozwiązanego zakonu miały zostać przekazane zakonowi joannitów, który właśnie zaczynał budować suwerenne państwo zakonne na wyspie Rodos. W rzeczywistości jednak większość majątku zakonu została podzielona pomiędzy poszczególnych władców europejskich, a joannici, dopiero po długich pertraktacjach, przejęli cześć obiecanego ich spadku. Tak było na przykład na terenie Marchii Brandeburskiej, gdzie znajdowało się wiele siedzib  templariuszy i ledwie kilka joannitów. W myśl umowy z Cremmen z 1318 margrabia brandenburski Waldemar przekazał joannitom około jednej trzeciej posiadłości templariuszy. Sam Waldemar wraz z Kościołem zachował jednak lwią część tego majątku. Mimo to posiadłości joannitów w Marchii powiększyły się tak bardzo, że niezbędna okazała się budowa baliwatu, by móc sprawnie nimi administrować. Tak więc u początków historii Baliwatu Brandenburskiego Rycerskiego Zakonu Szpitalników Św. Jana z Jerozolimy stoi straszliwy upadek zakonu templariuszy na początku XIV wieku.

Obecnie na świecie nie brakuje licznych towarzystw i związków, które używają nazwy „templariusze”. Im wszystkim brakuje jednak kontynuacji historycznej i zgodnego, z prawem kanonicznym, uznania przez Stolicę Apostolską. W kontaktach z nimi należy zawsze zachować ostrożność.

Z upadkiem templariuszy łączą się także liczne mity, które znalazły swoje ujście w literaturze. Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że pierwotny zakon templariuszy zakończył się śmiercią w płomieniach swojego ostatniego wielkiego mistrza